25

lutego 2017
Skomentuj (1)

Było dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam. Tak, jak sobie to zawsze wyobrażałam. Jeszcze tylko nieco ponad sto metrów do szczytu. Nie mam już sił. Idę na ambicji. Wbrew wszystkiemu, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Walczę ze sobą. Ale jestem już bardzo blisko i wiem, że wygram. Głowa niesie resztę ciała. Pogoda sprzyja. Nie wieje. Nic nie leci z nieba. Na wierzchołku czuję nieziemską satysfakcję, ale i ulgę. Przybijam piątki z towarzyszami niedoli. No, w końcu! Wdrapałam się na najwyższą górę Europy, Mont Blanc!

Mówią, że zdobycie szczytu...

[ czytaj całość ]

24

stycznia 2017
Skomentuj (4)

- Słuchaj, już trzy razy próbowałam wejść na Mont Blanc. Nie wiesz, jak się czułam, wracając do domu po raz trzeci bez zdobycia szczytu. Teraz zostało nam 200 metrów. Wiem, że dam radę. Choćbym miała iść jeszcze trzy godziny. Nie rzygam, nie kręci mi się w głowie. Jestem zmęczona, ale dojdę. Poza tym dziś są moje urodziny. Pomału, ale dojdę. Nie będę mieć już pewnie drugiej szansy. Musisz mi pomóc - mówiąc to, miałam łzy w oczach. Siedziałam na kamieniu na Punkcie Gilmana - przełęczy na wysokości 5685 metrów....

[ czytaj całość ]

09

października 2016
Skomentuj (1)

Kocham rap. Nie znoszę reggae. Kiedy wyczuję reggae w rapie, od razu kawałek jest dla mnie spalony. Przynajmniej tak było dotychczas. Na Karaibach reggae leci wszędzie. Na ulicach, na lotniskach, w knajpach. I nuci każdy. Pani kierowca w rozklekotanym busie, nazywanym przez mieszkańców autobusem miejskim, wysoko na pierwszy rzut oka postawiona pracownica portu lotniczego, skrzętnie wypełniająca jakieś dokumenty przy filiżance kawy, nieprzyzwoicie wychudzony gość, tańczący w środku dnia na ulicy z puszką  piwa.

Tak, ten rozkołysany typ szczególnie zapadnie mi w pamięci. Normalnie każdy pewnie uznałby go...

[ czytaj całość ]

09

lipca 2016
Skomentuj (1)

Vallot. Brzmi trochę jak nazwisko francuskiego piłkarza, nie? Tymczasem jest to schron. Schron dla desperatów, jak to ktoś kiedyś ujął. Dużo o nim słyszałam. Znajduje się na wysokości 4362 m n.p.m. w połowie drogi ze schroniska Gouter na szczyt Mont Blanc. Zmęczeni wspinaczką i wysokością alpiniści często zatrzymują się tam, aby odpocząć, zjeść batona, zwymiotować albo po prostu się przespać, co teoretycznie jest tam zabronione.

Po wejściu do tej blaszanej budy w nozdrza uderza smród moczu zmieszanego z... wolę nie wiedzieć z czym. Po kostki nurkuje się...

[ czytaj całość ]

17

maja 2016
Skomentuj (2)

Chyba jeszcze nigdy się tak nie bałam. Ani wtedy, kiedy bez kontroli nad kierownicą jechałam rozpędzona prosto w przyczepę tira, ani schodząc z oblodzonego Kościelca bez raków i asekuracji. Przebiegnięcie półmaratonu zestawione z tymi przykładami wydaje się śmieszne, ale tak właśnie było. Są to jednak zupełnie inne rodzaje strachu.

1. kilometr

Na twarzy maska nie ukrywa strachu w oczach, chociaż strach bywa motorem odwagi, popatrz... - "Puszer" - HiFi Banda

Półmaraton. 21 kilometrów i 97,5 metra. Czego się bałam? Dobre pytanie....

[ czytaj całość ]

Pierwsza Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Ostatnia