15

listopada 2011
Skomentuj (2)

Stolica Tajlandii nocą oszałamia. Właśnie tak się zastanawiam, które miasto mi się bardziej podobało – Rio de Janeiro czy Bangkok. I, mimo że walczę z tą myślą, bo przecież kocham Brazylię, to chyba większe wrażenie zrobił na mnie Bangkok. Jednak. Wieczorny klimat w centrum miasta jest niesamowity. Wokół rozbawieni Tajowie, ścigające się riksze, różowe taksówki (!), tysiące kolorowych świateł i migocących neonów, ciasna zabudowa, wieżowce na przemian ze straganami i bujną roślinnością – nie wiadomo, gdzie się patrzeć!

I przede wszystkim – w odróżnieniu od Rio – jest bezpiecznie. W Brazylii prawdopodobieństwo utraty portfela na ulicy jest tak duże jak śnieg w październiku. Tym bardziej jeśli jest się turystą. W Tajlandii obcokrajowców traktuje się niemal jak bóstwo. A już szczególnie białych. I nie jest to przejaw rasizmu a podziw graniczący z pozytywną zazdrością. My chcemy opalenizny, chodzimy na solarium, z wakacji musimy przywieźć czerwoną bądź najlepiej lekko czekoladową skórę. Tajowie są lekko ciemniejsi i nienawidzą tego. Dla nich ideał człowieka to przede wszystkim biały. W telewizyjnych reklamach czy ulicznych bilbordach nie spotka się ciemniejszego Azjaty. Szansę mają tylko ci o jasnej skórze. Tajki o jaśniejszej karnacji chodzą po mieście pod parasolem. Bo człowiek się opala, nawet kiedy słońce chowa się za chmurami. Rada dla mających problemy ze słońcem – przeprowadźcie się do Tajlandii! ;)

Przez najbliższe dni będę pisać o mojej niedawnej podróży do południowo-wschodniej Azji i dodawać nowe zdjęcia. Tę panoramę Bangkoku „ustrzeliłam” z 55 piętra hotelu w centrum miasta.


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

M (2011-11-15 21:41:43),


Świetny tekst, zajebiste zdjęcie!

ola (2011-11-15 21:36:25),


Kurde! :O widok masakra ! wygląda jak jak kadr z filmu, trochę nierealne :) gratki ujęcia i zazdroszczę zwiedzania !