02

sierpnia 2012
Skomentuj (4)

Wszystko się zmienia tylko nie profilowe na fejsie – tak mnie podsumował ostatnio kolega (pozdro Maciek). Prawda i nieprawda. Fakt, bardzo dużo się zmienia cały czas, ale jednak są rzeczy i osoby, które pozostają i pozostaną takie same. Na przykład to, że mam zaległe wpisy, ale nagle wyskakuje mi coś zupełnie innego w planach i… wszystko się zmienia :).

Dwadzieścia godzin za kierownicą, prawie dwa tysiące kilometrów, sześć stanów – mieliśmy po prostu wsiąść w samochód i jechać na Florydę. Od zawsze marzył mi się taki road trip. Jak to zwykle jednak bywa, nie wyszło. Zostałam sama. Ale tego Miami nie odpuszczę! – zawzięłam się. Przede mną roztaczała się piękna perspektywa ośmiu wolnych dni. To już ostatnia tak długa przerwa w pracy przed powrotem do Polski. Siadłam i zaczęłam szukać. Nie wiedziałam sama nawet czego. Lotów, miast, atrakcji, cen. Czegoś.

Miami! Bo to chyba ostatnia szansa. Ale samochodem nie pojadę. Samej to nie ma sensu i nie dam rady tyle za kółkiem jednym tchem (mój rekord to osiem godzin i chyba go nie pobiję). Poza tym nie mam aż tyle czasu. Dobra, bukuję. Lecę. Co prawda, muszę odpuścić Orlando i Harry'ego Pottera, Park Narodowy Everglades oraz przede wszystkim Key West – najbardziej wysunięty na południe punkt kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Trochę szkoda. Ale kiedyś tu wrócę. Tak samo jak muszę wrócić do Los Angeles, bo nie byłam w Beverly Hills.

W samolocie do Miami tak się zastanawiałam, po co ja to robię? Po co ja tam lecę? Tylko po to, żeby przejść się zwykłym betonowym chodnikiem wśród kilku drapaczy chmur i zobaczyć trochę piasku nad oceanem? Przecież co innego tam będzie, miasto jak miasto. Podpisać kolejne zdjęcie, że to z Florydy? Odnotować następny punkt na mapie? Czy o to chodzi? Może. Nie doszłam do żadnych konkretnych wniosków. Po prostu czułam, że chcę tam być. Że chcę znów poczuć ten dreszczyk, który wywołuje kolejna wyprawa. Że chcę poznać nowe miejsce. Tak, to uzależnia niemal jak Kinder czekolada. Bo kiedy jestem gdzieś daleko i wszystko jest nowe i nieznane, zapominam o tym, co pozostawiłam za sobą. Na czas podróży wskakuję do innego życia. Tak, chyba o to tu chodzi.

Napiszę coś więcej o Miami w najbliższym czasie. I będzie w końcu więcej zdjęć, także z zachodniego wybrzeża. Póki co muszę trochę poplanować… Bo zostały jeszcze cztery dni wolnego :)

Na zdjęciu: Miami Beach – bo na słońcu to trochę za gorąco…


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

Cecilia (2017-05-16 07:07:11),


I'm really impressed with your writing skills and also with the layout on your weblog. Is this a paid theme or did you customize it yourself? Anyway keep up the excellent quality writing, it's rare to see a nice blog like this one nowadays.

Tannerageni (2017-02-21 18:58:56),


Acai Berry - Exactly Why Is Acai Berry Supplement Useful To You? Is necessary certified organic? There are many copycat companies seeing that are creating products have got low in quality and don't use the most beneficial process of extracting the juice around the berries. Most because they came from are concerned about their bodies know all around the health benefits of acai berry products. And may used for hundreds of years in Latin america by ancient medicine men of all ages. The people in the Country of america just started using Acai in a newbie couple of years, a new result of several endorsements from megastars. Acai fruit drink is analogous to acai fruit juice except it has less of this fruit. It's generally be a product that has more filtered water content than juice, and may have added ingredients like sugar or corn syrup. Acai Capsules are mistakes...

PD (2012-08-02 21:36:14),


Angelika, za późno, już wróciłam :) A fot po tak krótkim czasie za dużo nie mam. Oby weekend się udał!

angelika (2012-08-02 20:18:07),


dalysmy dupy fakt, po nocach bedzie nam sie Miami snilo (a przynajmniej mi) ale nasz zastepczy weekend sie uda xD napstrykaj fot i przyjedz pokazac nam jak wiele nas ominelo