31

lipca 2013
Skomentuj (1)

Ostatnio miałam przyjemność fotografować na bardzo nietypowej imprezie. Fani i Bartek wzięli ślub cywilny w gronie kilku najbliższych osób w Danii. Tam ponoć było łatwiej sformalizować ich związek. Krótka przysięga w dostojnym budynku zakończyła się małym przyjęciem w wynajętym... pokoju hotelowym. Niedługo potem młodzi zorganizowali wesele w... Indonezji. Stamtąd właśnie pochodzi Fani. Wszystko odbyło się wedle ścisłych tamtejszych tradycji. Bartek ślubował miłość i wierność półnagi, po czym został całkowicie oblany wodą.

Nie było mnie jednak ani w Danii, ani w Indonezji, a szkoda :). Z sympatyczną parą młodą spotkałam się w Polsce na odnowieniu ich przysięgi małżeńskiej oraz drugim weselu, na którym mogła pobawić się cała polska rodzina Bartka oraz jego przyjaciele. Także ze strony Fani na tę uroczystość przyleciało z dalekiej Azji kilka osób. I właśnie im rodzice pana młodego bardzo chcieli pokazać, jak ścisłe tradycje weselne wyglądają nad Wisłą. A właściwie jak... wyglądały kiedyś.

Nie było makijażystki, obrączek, pakowania banknotów do buta ani rzucania welonem. Był za to zespół ludowy, zbieranie na czepeczek i polonez. Przedstawienie, inscenizujące tradycyjne świętokrzyskie wesele, trwało prawie dwie godziny. Przebrani w ludowe stroje wzięli w nim udział także państwo młodzi oraz rodzice i rodzeństwo Bartka.

Jak było? Na pewno inaczej. Trzeba było tylko tłumaczyć Indonezyjczykom, że takich wesel się już nie spotyka. Że to, czego są właśnie świadkami, robiło się sto lat temu. Wszyscy chwalili pomysł oraz fakt, że można jeszcze zobaczyć takie rzeczy na żywo, a nie tylko w starych filmach. Azjatom się podobało. Byli bardzo zaangażowani. Mieli spory ubaw. Polscy goście też. I to jest najważniejsze.

                                

                                                  


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

Elvira (2017-05-10 14:14:21),


Your way of telling everything in this article is actually fastidious, all be able to effortlessly understand it, Thanks a lot.