20

lipca 2014
Skomentuj (2)


Taksówkarz przegapił zjazd z ekspresówki. Z Okęcia na Bemowo jechałam przez Pruszków. Dobrze, że wyłączył taksometr. Weszłam do mieszkania w Warszawie i stanęłam przy oknie. Padał deszcz. Było szaro i ponuro. Pomyślałam - dopiero co rozmawiałam z Roberto Carlosem, spacerowałam po fawelach w Rio de Janeiro, spałam w pięciogwiazdkowym hotelu w Brasilii, a teraz nagle znów jestem tutaj. Mam za sobą piękne pół miesiąca, z którego każdy kolejny dzień był drogą w nieznane, nową przygodą.

Dopiero teraz, dziesięć dni po powrocie z Brazylii, znalazła się chwila, żeby na spokojnie o tym wszystkim pomyśleć. Po raz kolejny okazało sie, że jeśli czegoś bardzo mocno chcę i robię w tym celu absolutnie wszystko, to cały świat mi sprzyja. Mimo tych wszystkich zagrożeń i ostrzeżeń, jakich nasłuchałam się przed wyjazdem, w głębi duszy wiedziałam, że wszystko się uda. Właściwie poczułam to już (dopiero?) na lotnisku w Warszawie. Znów to samo przeczucie, które towarzyszyło mi przed wylotem na rok do Stanów. Banał - po prostu będzie dobrze. I było.

Wyjazd na mistrzostwa świata był moim największym marzeniem. Osiągnęłam więcej, niż mogłam sobie wymyślić - nie śniło mi sie, że kiedykolwiek pojadę na mundial jako fotoreporter. Pytacie mnie - co dalej? Przyznam, miałam lekką traumę po powrocie. Nie chciałam wracać. To wszystko było po prostu jak sen. Sen, który się już więcej nie powtórzy. Ale kiedy opuścił mnie jet lag i wreszcie porządnie się wyspałam, to pojawiły się kolejne marzenia na horyzoncie. Jeszcze mam coś do zrobienia. Nie nazwę ich już jednak największymi - największe zostało odhaczone...

Jak większość z Was wie, o Brazylii pisałam dla strony Polskiego Związku Piłki Nożnej. Linki do wszystkich tekstów znajdziecie poniżej. Publikuję też kilka moich ulubionych zdjęć z meczów, na których byłam. I jeszcze raz dziękuję wszystkim tym, którzy w czasie mojej długiej drogi na mundial mnie wspierali i pomagali jak mogli. Sama bym tego wszystkiego nie dokonała. Dziękuję!

1. A co, jeśli nie wygrają?

2. Do Brazylii jak na wojnę? Bez przesady

3. Między Rio a Sao Paulo, czyli wszystko przez te ciastka

4. Sao Paulo to nie Brazylia

5. Na stadion jak na Mount Everest

6. Norwegowie i Szwed z reprezentacji Estonii, czyli wyprawa do najstarszego klubu piłkarskiego w Brazylii

7. Dziwna stolica

8. Dzień meczowy z życia fotoreportera

9. Strach przed nieznanym, czyli spacer po fawelach

Claudio Bravo kapituluje po strzale Memphisa Depay'a. Chile - Holandia 0:2 (Sao Paulo)

Arjen Robben świętuje awans z grupy reprezentacji Holandii po meczu z Chile (Sao Paulo)

Klatka z meczu grupowego Francja - Ekwador (Rio de Janeiro)

Jeszcze raz Francja - Ekwador (Rio de Janeiro)

Marouane Fellaini w meczu Korea Płd. - Belgia (Sao Paulo)

Jeszcze raz Marouane Fellaini i jego... czapka :) Tym razem w meczu ćwierćfinałowym Belgii z Argentyną (Brasilia)

Kibice podczas meczu 1/8 finału pomiędzy Argentyną a Szwajcarią (Sao Paulo)

Javier Mascherano to wdzięczny "obiekt" do fotografowania. Ekspresyjny, lubiący dyskutować - prawdziwy przywódca w środku pola. Tu Argentyńczyk w czasie meczu ze Szwajcarią (Sao Paulo)

Wkurzony trener reprezentacji Urugwaju, Oscar Tabarez, po odpadnięciu jego ekipy z mundialu. Urugwajczycy już bez Luisa Suareza przegrali 0:2 z Kolumbią w 1/8 finału (Rio de Janeiro)

Jeszcze raz Kolumbia - Urugwaj. Załamany Alvaro Pereira (Rio de Janeiro)

Selekcjoner reprezentacji Belgii, Marc Wilmots, przed meczem 1/4 finału z Argentyną (Brasilia)

Urugwajczycy mieli "ugryźć" Brazylię w 1/4 finału. Niestety, przegrali z Kolumbią, a później ta nie dała rady gospodarzom w ćwierćfinale (Rio de Janeiro)

Smutny obrazek. Bezdomna kobieta i kibice reprezentacji Kolumbii przed meczem z Urugwajem (Rio de Janeiro)

Tego kibica widziałam w telewizji jeszcze przed wylotem przy okazji odpadnięcia z mistrzostw Hiszpanów. Żegnał broniących tytułu Iberyjczyków. Tutaj żegna Urugwajczyków. Gość miał tablet, przygotowane hasła i tylko przerzucał palcem obrazki :) (Rio de Janeiro)

Argentyna - Szwajcaria. Lubię to zdjęcie :) (Sao Paulo)

Argentyńscy fani byli niesamowici, a ich wyobraźnia co do strojów nie miała granic. Ten kibic z dumą pokazywał tatuaż z wizerunkiem Diego Maradony (Sao Paulo)

Argentyńczycy fetują awans do półfinału mistrzostw świata (Brasilia)

Na koniec Leo Messi i Angel di Maria celebrujący zwycięskiego gola w ćwierćfinale ze Szwajcarią. Nie miałam w czasie mundialu szczęścia do "cieszynek". To jedyna fajnie ujęta, ale za to nie byle kogo :) (Sao Paulo)


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

Chassidy (2017-05-17 21:29:26),


Incredible points. Outstanding arguments. Keep up the good work.

MC (2014-07-21 20:24:36),


Jak kiedyś ktoś mi powie, że marzenia się nie spełniają, to podam Twój przykład i odeślę go tutaj.