19

maja 2012
Skomentuj (4)

Ciężko będzie krążyć niewidocznie wokół w sukience i na obcasach – pomyślałam przed ślubem Rachel i Michaela. Wzięłam jednak aparat w ostatniej chwili. Nigdy wcześniej nie robiłam zdjęć na uroczystości zaślubin. Nawet też nie przepadałam za fotografią tego typu. Fotografików tzw. ślubnych narobiło się ostatnimi czasy na pęczki. Bo bycie fotografem jest cool. Wystarczy sobie kupić lustrzankę i jest interes. A prac, w których widać serce i duszę, można szukać ze świecą. Bo fotografia ślubna zawsze wydawała mi się nie lada sztuką. Wyświechtane "łapanie chwil" ma tu szczególną rację bytu.

Dobra, jak jesteś taki kozak, to idź i sama zrób. Poszłam. Zrobiłam. Wiedziałam, że w razie czego, mogę wszystko wyrzucić do kosza i nikt nie będzie o to krzyczał. Nie miałam możliwości obcykania backstage'u, czyli przygotowań, zdjęć plenerowych ani niczego takiego. Szkoda. To ma największy urok. Pozostał sam krótki ślub i kawałek wesela. Oto co wyszło.


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

Markus (2017-05-16 12:10:12),


This is my first time visit at here and i am in fact pleassant to read all at single place.

Dianne (2017-05-09 10:49:22),


We are a bunch of volunteers and opening a brand new scheme in our community. Your web site provided us with valuable info to work on. You have done a formidable process and our entire neighborhood will be thankful to you.

Natalie (2017-04-10 03:02:13),


hi!,I love your writing so a lot! percentage we keep in touch more approximately your post on AOL? I need a specialist on this area to unravel my problem. Maybe that's you! Looking ahead to look you.

Bert (2017-04-02 15:00:59),


There is definately a lot to find out about this issue. I really like all of the points you have made.