29

maja 2012
Skomentuj (4)

Śmiechem i zdziwieniem zareagował pewien Amerykanin, pracujący dla jednej z największych firm prawniczych w Filadelfii, na pytanie, co sądzi o klubach sportowych, finansowanych przez miasta. – A czy takie w ogóle są? – zastanawiał się. Sam jest wielkim fanem sportu, szczególnie futbolu amerykańskiego, koszykówki i baseballa, ale nieobce są mu również tematy związane z piłką nożną.

– Nie znam żadnego takiego klubu w USA. To byłoby w sumie dziwne. Przecież ze sportu nie ma praktycznie pieniędzy. Przychody ze sprzedaży biletów i gadżetów nie pokrywają się z wydatkami. Chyba że jest się tak uznaną marką, jak Barcelona czy Real Madryt. Ale ile jest takich zespołów, których kubki czy koszulki można kupić na każdym lotnisku na świecie? Kluby są za drogie dla miast. To byłby absurd i długo by to nie przetrwało. Miasta co najwyżej czasem dokładają się do budowy stadionów, ale to wszystko. Nie dają bezpośrednio pieniędzy – dodał.

W USA właścicielami klubów sportowych są zwykle zamożne rodziny albo grupy prywatnych inwestorów. Ewenementem na skalę Stanów Zjednoczonych jest zespół futbolu amerykańskiego Green Bay Packers, występujący na co dzień w NFL. Ekipa ze stanu Wisconsin jest obecnie jedyną we wszystkich zawodowych ligach amerykańskich drużyną typu non-profit. Oznacza to, że nie zależy jej na osiąganiu zysku, ale jedynie na promocji i wsparciu lokalnego regionu. Jej właścicielami są okoliczni akcjonariusze, którzy w większości są fanami drużyny.

Ale nawet tak ważni dla regionu Packers nie znajdują się w posiadaniu miasta. Bo źródłem finansowania klubów sportowych nie powinny być w dzisiejszych czasach miasta. Takie rozwiązanie prędzej czy później doprowadzi do problemów tak, jak to się dzieje obecnie w Koronie Kielce. Kiedy drużynę opuszczał Krzysztof Klicki, kielczanie byli wdzięczni miastu za pomoc, za przejęcie klubu i tym samym za uratowanie go. Wtedy nie było innego rozwiązania. Ale od kiedy biurka przy Ściegiennego poobsadzali urzędnicy miejscy, głośno zapewniano o intensywnych poszukiwaniach inwestora. Minęły cztery lata i nic nie uległo zmianie. Czy dlatego że tak trudno jest dziś znaleźć sponsora? Dlatego, że miasto nie chciało oddać klubu w całości, a jedynie marne 70% jego akcji? A może dlatego że tego sponsora wcale nie szukano tak jak powinno?

Dobrze się stało, że radni miasta Kielce postawili weto i nie chcieli przekazać Koronie brakujących pieniędzy na nowy sezon. Dobrze, bo dzięki temu doszło do głośnej publicznej debaty. Dobrze, że padło wiele niewygodnych pytań, których zarząd klubu unikał. Na co dokładnie idą pieniądze, jaki jest budżet, dlaczego na meczach jest tak mało kibiców i dlaczego tak słabo działa marketing? Klub chwalił się odsłonami strony internetowej, jakimiś statystykami i wykresami. Ale co z tego, jak z tego nie ma pieniędzy, jak słusznie zauważył jeden z radnych. Wiele spraw wyolbrzymiono. Inne, ważne, całkiem pominięto. Ale najważniejsze, że porozmawiano na poważnie.

Kibice i zarząd wyklinali radnych, którzy głosowali na "nie" przy przekazaniu brakującej kwoty na Koronę, a paradoksalnie to oni najbardziej się o tę drużynę troszczyli. Nie wychowa się dobrze dziecka, któremu tylko daje się pieniądze, kiedy o nie prosi. Tak, mam wrażenie, miasto rozpuściło zarząd Korony. Prezes klubu Tomasz Chojnowski wyraźnie spanikował, kiedy miasto odmówiło przyznania pieniędzy. Zamiast myśleć o rzeczowych argumentach, zaczął mówić o likwidacji klubu i że jest za mało czasu, aby znaleźć inwestora. Za mało. Cztery lata.

Dlatego nie mogę przestać się pytać: co robiono przez te cztery lata? Znalezienie dziś potężnego sponsora, szczególnie w takiej chwiejnej dziedzinie jak polska piłka nożna, jest trudne. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie musi to być od razu Kolporter czy inny Polsat. Można znaleźć kilku mniejszych. Wciąż powtarzano, że Kielce to Korona, że Korona buduje markę miasta. Skoro tak, nie uwierzę, że nie ma ludzi zainteresowanych inwestycją w świętokrzyską piłkę. Moje wątpliwości co do wątpliwego zaangażowania w poszukiwania inwestora nie są bezpodstawne. Jakiś czas temu miałam okazję rozmawiać z jednym z właścicieli dużej firmy okiennej, działającej w regionie. Fan piłki nożnej. Chodzi na mecze. Wiecie, co powiedział? – Nikt się do mnie nie zgłosił, nie pytał. Gdyby ktoś przyszedł i porozmawiał, dałbym na Koronę.

Ostatnio mój kolega po fachu Maciek Sierpień napisał dla kieleckiej Gazety Wyborczej, że prezes Chojnowski to nie jest najwłaściwsza osoba na stanowisku sternika klubu. Napisał to bardzo delikatnie. Ale nie ma się co dziwić. Prezes znany jest z tego, że dokładnie śledzi to, co się pisze o nim i o klubie w prasie. Z góry było więc wiadomo, że Maciek będzie miał z tego powodu nieprzyjemności tak, jak miałam ja swego czasu po wyrażeniu swojej opinii na temat odejścia z Korony Nikoli Mijailovicia. Wychodzi małostkowość w zachowaniu pana prezesa. I nie piszę tu niczego odkrywczego.

Nie najlepszą opinię na temat całego zarządu i organizacji klubu w prywatnych rozmowach wyraża bardzo dużo osób. Tylko każdy boi się do tego otwarcie przyznać. W tym momencie powracamy do czasów peerelowskiej cenzury. O złych rzeczach nie mówimy. Krytykować nie można. Wyrażać swojego zdania tym bardziej. Należy głaskać albo siedzieć cicho. I nie mogę się oprzeć wrażeniu, że na to wszystko jak zwykle największy wpływ ma polityka i stołki. Klasa, honor i miłość do klubu to wartości, które leżą lata świetle dalej. A Kielce jeszcze chyba nigdy nie miały tak świetnej drużyny i sztabu szkoleniowego co teraz. Szkoda byłoby to zmarnować.

Ostatecznie pieniądze na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta zostały Koronie przyznane. Tak naprawdę to było oczywiste. Ale co z tego? Wszystko zostanie takie, jakie było. Nic się nie zmieni. Najgorsze jest to, że ludzie, zarządzający klubem, nie myślą przyszłościowo. Żyje się tu i teraz. Z dnia na dzień. Teraz pieniądze są. Za pół roku znów nie będzie i temat powróci. I tak w kółko?

Wiem, że ten tekst przeczytają w klubie. Wiem, że będą o tym gadać. I tak mnie tam już nie lubią. Nieważne. Najgorsze jest to, że część odbierze go pewnie na opak. A ja piszę to wszystko, bo mi zależy. Bo mam Koronę w sercu i nie muszę tego udowadniać, bo udowodniłam to dawno temu, pracując na jej dobre imię, rozwój i budowę zaraz po pierwszym w historii awansie do piłkarskiej elity kraju zupełnie za darmo. Nie chcę wiedzieć, ile ja i moja rodzina włożyliśmy pieniędzy w ten klub. W zamian nigdy nie otrzymałam nic. Za te miłość, troskę i szczerość, teraz nierzadko się mnie gani. I to jest przykre, że są ludzie, którym los klubu nie jest obojętny, dla których pieniądze nie są najważniejsze (tak, tacy wciąż są!), ale najchętniej trzymałoby się ich z dala. Mówią mi "odpuść". A ja walczę dalej.

Na zdjęciu: kapitan Korony Kamil Kuzera po meczu rundy wiosennej minionego sezonu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Bo to zdjęcie ma siłę…


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

LL (2012-05-30 21:23:53),


Dobry wieczór. Bardzo ciekawy tekst, ma Pani duży talent do pisania. Zazdroszczę. Nie mam pojęcia o jakości zarządzania klubem w Kielcach, ale sądzę że pozyskanie poważnego sponsora wcale nie jest takie łatwe. Kielce nie są metropolią (wizerunek miasta w Polsce także nie jest najlepszy - wiem że niesłusznie), trzeba też pamiętać, iż wydatki na poważny zespół ekstraklasy nie są małe. Lokalny producent okien na pewno nie jest w stanie im podołać. Domyślam się, że chodziło Pani o grupę sponsorów, tylko czy da radę się ją zebrać? Mam wątpliwości. Nie wszyscy żyją futbolem, a interes to przecież bardzo taki sobie. Życzę udanych poszukiwań nowego "Kolportera". Serdecznie pozdrawiam, Leszek.

Domin (2012-05-30 12:22:52),


Swietny tekst pani Paulo. W końću ktoś z "jajem" napisał co jest na rzeczy. Pozdrawiam

MAJKEL (2012-05-30 08:41:30),


Najgorsze w tym całym tekście jest to... że to niestety sama prawda. Co odpowiedział prezes na debacie odnośnie wariantów B i C... że to niekoniecznie ekstraklasa, kibicom na forum odpowiadał inaczej. Niestety zawsze co Państwowe to na ogół, źle zarządzane, bo komu ma zależeć, przecież prezes nie ma przychodów, ma etat i płacone co mc a nie od zysków/strat. Pozdrawiam Kibic Korony nie z Kielc

Paweł Kotwica (2012-05-29 22:05:42),


Bardzo mądry, wyważony tekst. Każdy rozsądny, myślący kibic podpisze się pod nim obiema rękami. Ja też :). A oszołomy zawsze będą oszołomami. Pozdrawiam