16

lutego 2012
Skomentuj (0)

Regularne wylewanie pomyj na władze Legii Warszawa rozpoczęto w tym oknie transferowym zbyt wcześnie. Tej zimy zarząd warszawskiego klubu postawił na wzmocnienia last minute. Jedno już zaklepane (Nacho Novo), drugie w drodze (Ismael Blanco). Boję się użyć słowa "hitowe" w odniesieniu do tych transferów, ale na pewno nazwiska budzą respekt. Tyle że, wiadomo, nazwiska nie grają, a obaj piłkarze swoje najlepsze lata mają już za sobą. Na ligę polską to jednak pewnie wystarczy.

Za późno dołączyli do zespołu? Tak naprawdę to jak szybko się zaaklimatyzują nad Wisłą, będzie świadczyć o ich klasie i zaangażowaniu. W Anglii transfery dwa dni przed kolejnym meczem to norma i nikt z tego powodu nie robi problemu. Przystosujesz się szybko albo na ławę. Ponoć miarą inteligencji człowieka jest umiejętność przystosowywania się. Jak w każdej takowej sentencji, pewnie i w tej znajduje się krzta prawdy.

Bardziej martwiłabym się przyszłością Macieja Rybusa i Ariela Borysiuka. Uznawani za nadzieję polskiej piłki pomocnicy częściej ostatnimi czasy zawodzili niż zachwycali. Można mieć mieszane uczucia, co do tego, czy za granicą nie przepadną przypadkiem jak śliwka w kompot, a potem okaże się, że nie będzie gdzie wracać.

Szczególnie ciekawa jestem jak w Polsce pokaże się Nacho Novo. Swego czasu, kiedy przydarzyło mi się regularnie pisać o lidze szkockiej, Hiszpan był czołowym piłkarzem Glasgow Rangers. Czołowym… Gwiazdą, kreatorem akcji i żywą legendą! Nie ma tu przesady. Do dziś kibice The Gers śledzą karierę swojego byłego ulubieńca. Teraz życzą mu powodzenia w Polsce. Pewnie, gdyby nie wielki kryzys finansowy w zespole Rangers, Novo wróciłby na Wyspy. Bardzo tego chciał po nieudanej przygodzie w Sportingu Gijon.

To typ piłkarza, którego Legii brakowało i nie chodzi tylko o umiejętności piłkarskie. Jego wizytówką jest olbrzymia charyzma boiskowa. Potrafi opieprzyć kolegów, kiedy trzeba, sam nigdy nie odstawia nogi, a i przy okazji wie, co zrobić, aby piłka się go słuchała. O ile tylko będzie mu się chciało, na co słusznie zwracają uwagę fani z Łazienkowskiej, filigranowy Hiszpan może stać się gwiazdą naszej ekstraklasy.

Pamiętam jak grając w Glasgow, Novo rozpętał burzę medialną po tym, jak zadeklarował chęć gry dla reprezentacji Szkocji. Natychmiast głos zabrał wtedy prezydent Szkockiego Związku Piłki Nożnej, George Peat, który stwierdził, że takie praktyki zniszczyłyby ducha zespołu narodowego i że trzeba zachować pewne wartości. A jako przykład prezydent podawał pomieszane kadry Polski oraz Chorwacji. Ciekawe, do czego teraz porównywałby naszą reprezentację…

Na zdjęciu: Ariel Borysiuk i Ivica Vrdoljak celebrujący gola w meczu Korona Kielce – Legia Warszawa (22 października 2010).

PS. Ktoś ostatnio mi zwrócił uwagę, że mało o piłce nożnej piszę ;).


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz