13

stycznia 2012
Skomentuj (4)

Bardzo ciekawa, niezwykle merytoryczna i długa dyskusja wywiązała się pod linkiem z moim ostatnim wpisem. Żałuję tylko, że na Facebooku, a nie tutaj i nie każdy może ją prześledzić. Ale cóż… Jak się nie ma, co się lubi… Po cichu właśnie tego chciałam, żeby wywiązała się taka burzliwa konwersacja. Żeby ktoś się nie zgodził, zaprotestował czy nawet opierdzielił :). Człowiek się rozwija, uczy i wyrabia poglądy dzięki takim dyskusjom. A żeby takową wywołać, trzeba napisać coś kontrowersyjnego. Dzięki więc wszystkim, którzy wzięli udział! Ja zostaję przy swoim zdaniu i przypomnę jeszcze, że nie oceniałam w tekście zachowania dziennikarzy (wytknie mi ktoś słowo oceniające?), tylko komentujących w Internecie ludzi.

W środę zupełnie nieoczekiwanie miałam okazję znaleźć się na meczu koszykarskiej ligi uniwersyteckiej. NCAA, czyli liga college'u, jest w USA nie tyle równie popularna co NBA, ale nawet w niektórych miejscach kraju przewyższa sławą ligę zawodową! Mecze czołowych drużyn pokazuje na żywo telewizja, a w halach zasiada po kilkadziesiąt, całkowicie zwariowanych na punkcie swoich ekip, tysięcy ludzi. Ciężko jest to porównać do czegokolwiek polskiego, bo u nas reprezentacja ledwo wiąże koniec z końcem, podobnie zespoły klubowe, a co dopiero jakieś uczelnie. To tak jakby porównywać Rio de Janeiro do Świebodzina.

O środowym spotkaniu nie dało się nie wiedzieć, mieszkając w Filadelfii i jej szeroko pojętych okolicach. Podświetlane wielkie billboardy zdobiły nawet autostrady. Wszystko dlatego, że przyjeżdżała najlepsza obecnie drużyna całej ligi – Uniwersytet Syracuse. Miasto o takiej samej nazwie jak uczelnia znajduje się na północnym krańcu stanu Nowy Jork, zaraz przy granicy z Kanadą i jest rodzinnym gniazdkiem Toma Cruise'a. Taka ciekawostka rodem z Pudelka.

Goliata z Syracuse, słynącego z pomarańczowych niczym piłkarska reprezentacja Holandii strojów, gościł Uniwersytet Villanova. Ze względu jednak na prestiż mecz rozegrano nie w hali gospodarzy a w Wells Fargo Center, czyli miejscu, gdzie na co dzień lekcję gry w NBA dostaje Filadelfia 76ers. W hali nie zasiadł komplet 30 tysięcy ludzi, ale naprawdę niewiele brakowało. Mimo takiej liczby osób, na dziesięć minut przed rozpoczęciem gry nie miałam problemów ze znalezieniem miejsca parkingowego blisko obiektu ani nie stałam w kolejce przy wejściu na trybunę. Byłam pod wrażeniem. Jednak da się. Smutny był natomiast fakt, że gospodarze musieli grać przy dopingu kibiców przyjezdnych. Uniwersytecka orkiestra i kilka cheerleaderek to chyba trochę za mało, żeby skutecznie wspierać swoją ekipę w starciu z takim rywalem. – Gdzie są kibice Villanovej? – zapytałam głośno. – Dobre pytanie – odpowiedziała moja sąsiadka, fanka Syracuse. Pomarańczowi, wedle prognoz, wygrali i tym samym zanotowali osiemnaste z rzędu zwycięstwo w lidze. Jeszcze jedno i wyrównają uniwersytecki rekord.

Znów straciłam poczucie czasu podczas pisania tekstu! Jako że zrobiło się późno, nie chcę mi się już szczegółowo opisywać moich utarczek z ochroną, które, a jakże, miały miejsce. Oj, trochę ganiania, brania na litość, udawania, że nie rozumiem po angielsku (chociaż jednego gościa faktycznie ciężko było zrozumieć) i zaliczenie windy dla VIP-ów. Ale zdjęcie z poziomu parkietu jest :).

Na zdjęciu: fragment meczu amerykańskiej ligi uniwersyteckiej pomiędzy Syracuse i Villanovą, 11 stycznia 2012.

PS. Piątek trzynastego – uwielbiam ;).


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

Nannette (2017-05-16 03:54:23),


Hello very cool web site!! Man .. Excellent .. Superb .. I will bookmark your site and take the feeds also? I'm glad to seek out a lot of helpful info here within the put up, we'd like develop extra techniques in this regard, thanks for sharing. . . . . .

Brittany (2017-05-11 20:49:08),


Great beat ! I would like to apprentice while you amend your site, how could i subscribe for a blog site? The account helped me a acceptable deal. I had been tiny bit acquainted of this your broadcast provided bright clear concept

Mati (2012-01-13 17:35:51),


Hehe Skopiuj całą dyskusję :P

MC (2012-01-13 09:16:43),


Ja też lubię piątek trzynastego a fajnie jak jeszcze wypada w styczniu :) Dziwiłem się że ta dyskusja nie jest tutaj, lepiej by to wyglądało niż tam gdzie jest. Widocznie osoby Twoje wpisy tylko czytają i po tym od razu stąd wychodzą. Następnym razem im o tym przypomnę!! :) Jeszcze raz wszystkiego najlepszego i czekam za foto tornada :D