05

czerwca 2013
Skomentuj (21)

W przerwie między jednym a drugim wyjazdem na mecz oraz fetami mistrzowskimi ukazał się nowy numer magazynu Polskiego Związku Piłki Nożnej, "Polska Piłka". Miałam przyjemność przygotować do niego trzy materiały: rozmowy z najlepszym sędzią z województwa świętokrzyskiego, Marcinem Szrekiem, legendą ŁKS Łódź, Tomaszem Wieszczyckim i piłkarką reprezentacji Polski, Dagmarą Grad, z którą razem broniłyśmy kiedyś barw Żaka Kielce. Kto by pomyślał, że parę lat później będę z nią przeprowadzać wywiad... :)

Udostępniam ten tekst na blogu, a cały numer dostępny jest do pobrania na stronie www.pzpn.pl.

 

PIŁKARKA NA PRZEKÓR

Grała incognito z chłopakami, podoba jej się Beckham, kibicuje Barcelonie. Dagmara Grad jeszcze do niedawna stanowiła o sile jednej z najlepszych kobiecych drużyn piłkarskich w Polsce - AZS Wrocław. Dziś 23-letnia obrończyni broni barw niemieckiego BV Cloppenburg oraz reprezentacji kraju.

Dziewczyna kopie piłkę pod blokiem z chłopakami. W Polsce to nadal szok, czy coś się zmienia?

Teraz to już nie jest takie duże zaskoczenie. Ludzie zaczynają się do tego przyzwyczajać, że dziewczyny również mogą grać w piłkę. Kiedy ja zaczynałam, było to coś niespotykanego, ale ja chyba byłam na to skazana. Mieszkając zaraz obok stadionu,  nie mogłam zostać baletnicą.

Ale nie każda młoda dziewczyna, nawet mając stadion pod nosem, decyduje się na grę w piłkę.

Mój tata grał w piłkę w Piaskowiance Piaski i Naprzodzie Jędrzejów. To samo wujek, który reprezentował barwy Błękitnych Kielce bodajże w drugiej lidze. Obecnie trenuje młodzież na Piaskach. W tym mojego młodszego brata. Zarówno dla mnie, jak i dla niego wujek był pierwszym trenerem. Rodzice nie doczekali się pierwszego syna, to czemu ja miałabym nie kontynuować rodzinnych tradycji. Zawsze lubiłam robić coś na przekór. Piętnaście lat temu grająca w piłkę dziewczyna tak była postrzegana.

Czyli rodzice wspierali cię od początku?

Nigdy nie mieli problemu z tym, że ich córka gra w piłkę. Chcieli, żebym robiła to, co lubię. Po pierwszym treningu nie można było mnie od piłki oderwać. Wstyd się przyznać, ale nie pamiętam, kto zaprowadził mnie na pierwsze zajęcia. Chyba poszłam sama. Wszystkich chłopaków znałam, bo w większości byliśmy z jednej klasy. Nie bałam się więc ich reakcji. Graliśmy razem na lekcjach wychowania fizycznego. Oczywiście damskiej drużyny nie było.

I koledzy nigdy nie mieli problemu z tym, że grają z dziewczyną?

Nie. Może któryś z siedzących na ławce się jedynie wstydził, że dziewczyna gra w pierwszym składzie, a on jest rezerwowym. Kiedy zaczynałam grać, to przepisy nie były jasno sprecyzowane co do tego, czy mogę grać z chłopakami, czy drużyna nie dostanie walkowera. Trzeba było kombinować. Czasem grałam na kartę któregoś kolegi z drużyny, a reszta zespołu wymyślała mi ksywki, żeby przeciwnicy się nie zorientowali. Najczęściej wołali na mnie Loko albo Lokówa, bo mój kuzyn miał ksywke Loko. Raz przez cały mecz chłopak z drużyny przeciwnej bacznie mnie obserwował. Po meczu powiedział do kolegów "ej, jestem na sto procent pewny, że to była dziewczyna". A przecież żadnej dziewczyny w protokole meczowym nie było. To były fajne czasy. Komentarze przeciwników w stylu "baba cię robi" były na porządku dziennym.

Czy dziś z perspektywy czasu uważasz, że ten fakt, że zaczynałaś kopać z chłopakami, ci pomógł? Jesteś dzięki temu twardsza?

Sądzę, że to miało duży wpływ na to, gdzie jestem teraz. Ukształtowało to mój charakter, ale również mobilizowało do większej pracy. Początkowo w niższych rocznikach nie było widać różnicy fizycznej. Później starałam się więcej trenować, podwyższać swoje umiejętności techniczne, aby zastąpić czymś braki siłowe i wywalczyć miejsce w pierwszym składzie.

I sukcesywnie wywalczałaś. Po Piaskowiance grałaś w Żaku Kielce, już w zespole kobiet, byłaś powoływana na konsultacje kadry województwa. Kiedy zdałaś sobie sprawę z tego, że z tej piłki może wyjść coś więcej?

Chyba dopiero jak wyjechałam do Wrocławia, to poczułam, że rzeczywiście coś może z tego być. Wcześniej to były takie odległe marzenia, które zawsze chciałam zrealizować. Uczyłam się w Jędrzejowie, trenowałam z chłopakami, ale wiedziałam, że wkrótce nie będę mogła już z nimi grać. Później jeździłam na mecze do Kielc. Byłam cały czas w rozjazdach. Nie mogłam więc tak na poważnie jeszcze myśleć o piłce. We Wrocławiu wszystko udało się pogodzić.

Na tyle, że dwa lata temu z Wrocławia wyjechałaś do 2. Bundesligi. Jak trafiłaś do zespołu Cloppenburga?

Zaczęło się od tego, że we Wrocławiu nie było już tak, jak kiedyś. Potrzebowałam nowych bodźców, żeby nie stać w miejscu. Dominika Wylężek przetarła szlaki, a klub z Cloppenburga potrzebował nowych zawodniczek. W przerwie zimowej przyjechałam na testy. Trenerzy byli zadowoleni ze mnie, ja z warunków. Dogadaliśmy się w sprawie kontraktu  i przeprowadziłam się do Niemiec. Pomyślałam, że taka okazja może się już nie zdarzyć. Albo teraz albo wcale. Wzięłam dziekankę na studiach i pożegnałam się z Wrocławiem.

Wiem, że w Polsce nie da się wyżyć z grania w piłkę. Dziewczyny normalnie studiują, pracują. A jak jest w Niemczech?

Podobnie. Też większość dziewczyn studiuje albo pracuje. Tylko w niektórych klubach Bundesligi dziewczyny utrzymują się z samej gry. Ja też pracuję dwa razy w tygodniu, bo tak się dogadaliśmy z klubem. Jestem przedstawicielem handlowym na Polskę w firmie naszego sponsora. Głównie dzwonię do Polski i oferuje produkty firmy. Nie jest to ciężka praca, a dzięki niej mogę zdobyć jakieś doświadczenie.

Gdyby nie piłka, to co byś robiła? Miałaś inne plany, pasje?

W szkole grałam w tenisa stołowego. Jakieś małe sukcesy na szczeblu województwa były. Na pewno więc zostałabym przy sporcie. Zawsze chciałam być też dziennikarką sportową albo fizjoterapeutką. Wszystkie moje plany wiązały się ze sportem. Nie wyobrażałam sobie siedzenia przed komputerem.

Żyjesz piłką na co dzień, czy to już bardziej twój zawód?

W Niemczech jest inna kultura. Tutaj jesteśmy traktowane poważniej, jako piłkarki zawodowe, ale oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie utrzymam się z piłki przez całe życie. Uwielbiam ten sport, to jest moja pasja. Jestem na bieżąco z wiadomościami ze świata futbolu. Oglądam mecze w telewizji. Żyję więc tym na co dzień.

Masz ulubionych piłkarzy, drużyny?

W lidze polskiej kibicuję Koronie Kielce. Kiedyś bywałam na jej meczach, teraz mogę tylko oglądać je w telewizji. Spoza kraju to Barcelona, a ulubiony piłkarz to Xavi. Nie mogę powiedzieć, że się na nim wzoruję, bo gramy na innych pozycjach, ale takich inteligentnych piłkarzy rzadko sie spotyka. Super się ogląda jego prostopadłe podania i kółeczka w środku. Uważam jednak, że nadal jest niedoceniany.

Oceniasz piłkarzy tylko pod kątem umiejętności, czy zdarza ci się na nich patrzeć takim kobiecym okiem?

Nie wierzę, że ty zawsze patrzysz tylko pod kątem umiejętności (śmiech). Pewnie, że mi się zdarza, tym bardziej, kiedy oglądamy mecz w kobiecym gronie z dziewczynami z drużyny.

Dobra, zdarzyło mi się. To na których dłużej zawieszasz oko?

Najprzystojniejszy jest chyba David Beckham, szczególnie w reklamach H&M. Podobają mi się też Hiszpanie.

Kiedy oglądacie razem mecz, to rozmawiacie bardziej o meczu czy o piłkarzach?

Chyba jednak bardziej o meczu, o umiejętnościach czysto piłkarskich, tworzeniu akcji, stałych fragmentów. Zawsze można coś podpatrzeć i później wykorzystać.

Już to widzę, jak analizujecie szczegółowo taktykę przy piwie.

Piwo? Jakie piwo? Sportowcy nie piją (śmiech). Czasami analizujemy, ale takie wspólne oglądanie meczu traktujemy raczej jako rozrywkę i integrację grupy.

A na zakupy razem chodzicie?

Czasem tak. Zawsze koleżanka może coś doradzić.

Jest taki stereotyp w Polsce, że piłkarki to babochłopy. Łamie go chociażby druga bramkarka reprezentacji, Daria Antończak, która nie ukrywa, że lubi się ładnie ubrać. Jak jest w twoim przypadku?

Każdego najbardziej interesuje, czy jesteśmy ogolone na jeża i chodzimy w męskich rzeczach. Powoli już ten obraz piłkarki się zmienia, ale oczywiście zdarzają się jeszcze różne komentarze. Każda chce ładnie wyglądać. Każda ma swój styl i zakłada to, w czym jest jej wygodnie. W większości przypadków ubieramy się kobieco, a osoby, które wygłaszają niemiłe opinie, często nie poznają nas na ulicy albo odwracają się i mówią "niezła laska". Dlatego nie ma co się przejmować.

To na koniec poważniejszy temat - reprezentacja Polski. Niektórzy mówią, że jest, bo jest. Niewiele osób traktuje ją serio. Masz to samo wrażenie?

Wcześniej tak było i chyba każda dziewczyna miała takie wrażenie. Nikt nigdy się tym nie interesował. Teraz wiem od koleżanek, bo z powodu kontuzji nie mogę na razie grać, że zmienia się to na lepsze. Pojawia się dużo akcji, rozpowszechniających piłkę kobiecą. Prasa więcej o nas pisze. Wszystko idzie w dobrym kierunku za sprawą nowych ludzi w wydziale piłkarstwa kobiecego.

Na tym feralnym listopadowym zgrupowaniu w Sulejówku, na którym odniosłaś kontuzję, pojawił sie wiceprezes PZPN, Roman Kosecki. Za nieobecność przepraszał Zbigniew Boniek. To znaczy, że coś się rusza.

Można powiedzieć, że od tego momentu władze PZPN zaczęły się nami interesować. Wcześniej na oficjalnych meczach nie pojawiał się żaden delegat. Chyba wreszcie ktoś uwierzył, że w piłce nożnej kobiet też leży spory potencjał, tylko wystarczy poświęcić jej trochę czasu i uwagi.

Czułyście się pomijane przez związek i media, traktowane nie fair?

Czułyśmy się pomijane. W rankingach byłyśmy i jesteśmy wyżej od panów, a ludzie nawet nie wiedzieli, że mamy reprezentację kobiet. Ale to bardziej nas mobilizowało, niż podcinało skrzydła. Czasami z dwóch zaplanowanych zgrupowań nie wychodziło żadne. Spotykałyśmy się dwa dni przed meczem eliminacyjnym. Nigdy jednak nie myślałyśmy o tym, żeby przestać grać, to byłoby za proste. A my tak łatwo się nie poddajemy. Chciałyśmy udowodnić, że nawet jeśli nikt na nas nie liczy, to jesteśmy w stanie coś osiągnąć i zrobić dobry wynik.

 

Na zdjęciu: wstyd się przyznać, ale tylko raz miałam okazję być na meczu reprezentacji Polski kobiet. W czerwcu 2010 roku w Kielcach Polski zremisowały bezbramkowo z Węgierkami w spotkaniu eliminacji do mistrzostw świata. Dagmara w nim nie zagrała.


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

DavidAmigh (2017-09-07 14:16:46),


order pain meds online no prescription buy oxycontin online glynn county health department

DavidAmigh (2017-09-05 07:25:09),


ucla center for health policy research buy oxycontin in mexico prescription drug abuse statistics

DavidAmigh (2017-09-02 07:54:11),


what is the best penis enlargement pill buy lorcaserin online india how much are prescription ray bans

DavidAmigh (2017-08-31 15:54:44),


texas a&m college of pharmacy buy oxycontin pills online top internal medicine programs

DavidAmigh (2017-08-23 18:33:23),


7 inch android tablet nextbook buy oxycodone 30 mg online cost of abortion pill

Jerryacrok (2017-08-11 20:49:54),


eye doctor henderson nv buy oxycontin online cod prescription acid reflux medicine

Collette (2017-05-12 10:04:57),


I loved as much as you'll receive carried out right here. The sketch is attractive, your authored subject matter stylish. nonetheless, you command get got an nervousness over that you wish be delivering the following. unwell unquestionably come more formerly again as exactly the same nearly very often inside case you shield this hike.

Davidanoxy (2017-05-02 01:20:53),


united healthcare student resource buy librium online uk cvs pharmacy spartanburg sc

DustinTaict (2017-04-29 21:05:10),


reviews on ace diet pills ritalin kaufen ohne rezept schweiz target pharmacy price check

JamesGah (2017-04-26 14:02:14),


california state health insurance vidalista 20 prezzo detox weight loss pills

HarlanMip (2017-04-23 21:50:54),


financial management in healthcare organizations buy duromine uk birth control pills period

Ronnietig (2017-04-10 19:22:44),


florida state university college of medicine buy fastin the eye doctors topeka ks

Ronnietig (2017-04-09 14:17:40),


addicted to pain pills buy fastin cheap target pharmacy drug list

Ronnietig (2017-04-09 06:22:38),


prescription drug cost comparison acquistare reductil 15 buy adipex without prescriptions

ElbertupliZ (2017-04-04 21:19:06),


doctors in training step 2 comprar metilfenidato colombia student health center psu

ElbertupliZ (2017-04-03 23:10:35),


strongest sleeping pills over the counter acheter stilnox sans ordonnance healthcare administration entry level jobs

Blakevoria (2017-03-28 04:59:24),


mid android 4.0 tablet rivotril 0.5mg kaufen how can i pass a drug test in a week

BernardNoums (2017-02-13 21:16:26),


Krem na bóle stawów Hondrocream – to jest unikalny certyfikowany środek z szerokim zakresem działania terapeutycznego. Możliwość użycia pojedynczego leku na wiele różnych chorób, w tym chorób chrząstki o różnej ciężkości i choroby układu mięśniowo-szkieletowego, robi ten krem niezbędnym środkiem w szafce każdego człowieka. Zazwyczaj lekarze i neurolodzy przepisują terapię z użyciem drogich leków syntetycznych. Tradycyjne leki mają długą listę skutków ubocznych i przeciwwskazań oraz powodują reakcje alergiczne. Dla złagodzenia ataków bólu są często przepisywane paracetamol oraz aspiryna. Leki te są uzależniające, mają wiele skutków ubocznych i przeciwwskazań. Długotrwałe stosowanie leków przeciwbólowych z tej grupy prowadzi do rozwoju alergii, często ciężkiej, choroby przewodu pokarmowego i krwawienia, niedokrwistości, zmiany w morfologii krwi, choroby nerek i zaostrzenia astmy. Strona WWW: zaebok.info

Jacoby (2014-03-27 16:11:39),


I guess finding useful, reliable inrmioatfon on the internet isn't hopeless after all.

Paula (2013-06-06 09:45:47),


Umiejętności przede wszystkim :)

MC (2013-06-06 09:28:16),


A Ty na których dłużej zawieszasz oko? Ale chyba jakieś tam umiejętności mają?:)