06

sierpnia 2013
Skomentuj (3)

Od kilku dni dochodziły do mnie różne słuchy na temat przyszłości trenera Leszka Ojrzyńskiego. Nie brałam ich na poważnie. Wczoraj po południu obierałam... krewetki, kiedy zadzwonił kolega i powiedział, że zwolnienie szkoleniowca Korony jest przesądzone, drużyna się buntuje i czy nie mogłabym zadzwonić do któregoś z piłkarzy w tej sprawie. Ale... jak to?

Jeden z piłkarzy napisał mi, że nic nie wie o żadnym buncie. Drugi, że to jakaś masakra i dobrze, że ma inne kluby na horyzoncie. O 17:30 pojechałam na stadion. Około dwustu osób przyszło pożegnać Leszka Ojrzyńskiego. Cały zespół wyszedł przed bramę stadionu i zaprosił kibiców do klubu. Początkowo mieliśmy wejść do sali konferencyjnej. Skończyliśmy na płycie głównej.

Do trenera i zespołu dołączył prezes Chojnowski, a zaraz później dyrektor Andrzej Kobylański. Nie zabrakło mocnych słów. Kibice nie bali się mówić. I to mówić rzeczowo. Dyskutować. Zadawać konkretnych pytań. Co innego w drugą stronę - w sumie w dalszym ciągu nie wiem, dlaczego tak naprawdę trener Ojrzyński został zwolniony. Wyobraźcie sobie, jak ciężką miałam przeprawę, tłumacząc ideę tego nieoczekiwanego zgromadzenia obcokrajowcowi, który znalazł się tam totalnie przez przypadek. Akurat tak się składa, że na parkingu pod stadionem rozłożona została miniwioska olimpijska. W Kielcach do 10 sierpnia trwają Igrzyska Polonijne. Sympatyczny młody chłopak dopytywał, dlaczego zwolnili trenera. I weź coś powiedz...

Wiadomo, że oficjalnie powodem są wyniki. W trzech pierwszych meczach sezonu Korona wywalczyła tylko jeden punkt. Od ponad roku nie wygrała spotkania wyjazdowego. Ale...

- Państwo jesteście zadowoleni z wyników zespołu? - zapytał prezes Chojnowski kibiców.

- Tak - odpowiedzieli natychmiast zgodnie, zakładając ręce na klatce piersiowej.

Poza tym jakie wyniki. O czym w ogóle mowa. Kto po trzech pierwszych kolejkach zwalnia szkoleniowca? Nawet Józef Wojciechowski wytrzymywał dłużej. Hapal? Nieporównywalna sytuacja. W Zagłębiu gorąco robiło się już wiosną, poza tym jego odejścia domagali się kibice. Z ulgą odetchnęła także część piłkarzy. A Korona?

Korona nie ma pieniędzy. Zarząd od pięciu lat bezskutecznie próbuje pozyskać jakiegokolwiek sponsora. Prezes wodzi piłkarzy za nos z pensjami. Pozyskiwanie nowych zawodników ogranicza się w większości przypadków do tych z kartą na ręce, a decyzyjność w sprawie roszad kadrowych nierzadko jest kością niezgody między sztabem szkoleniowym a "górą". W takich warunkach Leszek Ojrzyński stworzył kolektyw, który skoczyłby za nim w ogień. Szereg osobowości, niekoniecznie wyróżniających się oszałamiającymi umiejętnościami piłkarskimi, spoił w sprawnie funkcjonującą machinę, co wymaga niezwykłej charyzmy i posłuchu. Uznanie i szacunek, wyrażany przy każdej możliwej okazji przez kieleckich graczy w kierunku trenera, nigdy nie był zbędną galanterią. Polski ewenement.

Pochodzący z Ciechanowa szkoleniowiec nie budował wokół siebie niewidzialnego muru jak Ryszard Wieczorek. Każdy czuł się przy nim równo, co nie zawsze miało miejsce za czasów Marcina Sasala. Stworzył praktycznie z niczego drużynę, która jako jedyna w lidze wypracowała sobie własny styl. W kwietniu w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Aleksandar Vuković radził zarządowi Korony podpisać z nim umowę na dziesięć lat. Przy autoryzacji Vuko wahał się jednak co do tego zdania. A jak zostanie ono źle odebrane? Ostatecznie ten fragment poszedł do druku. I bardzo dobrze.

Korona miała atmosferę i ekipę, której zazdrościła jej cała liga. A atmosferę w szatni tworzy przede wszystkim trener. Wie o tym każdy, kto grał choć trochę bardziej na poważnie. W tej lidze da się odnosić sukcesy nastawieniem i charakterem. Do tego potrzeba odpowiedniej atmosfery. I wracamy do punktu wyjścia.

Moim zdaniem o zwolnieniu trenera Leszka Ojrzyńskiego zadecydowały każde względy tylko nie sportowe. Na lepszego szkoleniowca Koronę nie stać. Dariusz Pasieka? Na spotkaniu z kibicami prezes Chojnowski teoretycznie wykluczył jego kandydaturę, a znajomy dziennikarz z Krakowa powiedział mi, że nikomu nie życzy duetu Pasieka-Kobylański. Najlepiej sytuację podsumował portal weszlo.com: Ojrzyński bez Korony sobie poradzi. Ale czy Korona poradzi sobie bez Ojrzyńskiego?

I tu należy szukać plusów. Może to i lepiej, że odchodzi z Kielc. Lepiej dla niego samego. Zaraz trafi do innego, zapewne lepszego klubu i stanie naprzeciw większym wyzwaniom. Nie mamy w Polsce zbyt wielu tak charakternych i wyrazistych szkoleniowców. Korona okazała się dla Leszka Ojrzyńskiego odskocznią. Pokazał się, wyrobił sobie markę. Stać go na duże sukcesy i tego mu życzę, bo na to zasługuje.

A tak bardziej prywatnie... To trener, którego w Kielcach będę wspominać najlepiej. Zawsze zagadał, zażartował, odpisał na sms. Najbardziej w pamięci utkwił mi mecz w Łodzi z Widzewem w grudniu zeszłego roku. Dwa dni przed tym spotkaniem wróciłam ze Stanów. - O! Siadaj! - powiedział trener na mój widok, wskazując mi miejsce obok siebie na ławce rezerwowych. I tak rozmawialiśmy przez prawie całą przedmeczową rozgrzewkę. Pytał, kiedy wróciłam i jak było. Szczerze? Wtedy tak naprawdę poczułam, że wróciłam do domu i dlaczego po części tak się stało.

Na zdjęciach: poniedziałkowe spotkanie kibiców Korony z Leszkiem Ojrzyńskim, prezesem Tomaszem Chojnowskim, dyrektorem sportowym Andrzejem Kobylańskim i piłkarzami. Zawodnicy z niedowierzaniem kiwali głowami. Odejścia trenera nie chciał nikt oprócz zarządu klubu...


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

xyz (2013-08-06 21:47:41),


Głosujcie dalej na Lubawskiego to wydyma wszystkich i wszytsko

asd (2013-08-06 13:59:30),


Jak by nie było Korona jest własnością miasta na które my wykładamy podatki. Więc chwila... jeżeli ludzie którzy interesują się klubem widzą co jest grane i co robi właściwie panujący per. pan bloger to czemu nie mamy możliwości zażądania jego dymisji... dla mnie to jest chora sytuacja bo siedzi taki darmozjad na stołku i nic pozytywnego z tego nie ma.

elo (2013-08-06 11:48:10),


Tylko co teraz zrobic zeby tych dwoch panow (Chujnowski,Kobylanski) wywiesc z Kielc na taczkach ?? Amator i rezerwowy medalista w parze. Stąporski to przecież chrześniak Kobylańskiego i sprowadzony tu bo nikt go nie chcuał to ojciec chrzestny sie ulitował. A Jego synek ? UUUu łaskę zrobił ,że będzie dla Polski grał. Mam klekac na kolanach za to , że "Wybrał" Polskę ? To w reprezentacji i tak nic nie zmieni. Korona to my