01

listopada 2012
Skomentuj (5)


– Ty też masz wspaniały kostium na Halloween!

– Dziękuję. Ale jestem tylko Paulą.

– I to chodzi! Nikt cię nie skopiuje! – uniosła kciuk do góry mieszkająca ulicę dalej sąsiadka i ruszyła tanecznym krokiem w kierunku swojego domu. Nie weszła jednak do środka. Jak większość w środowy wieczór. Starsi, mimo zaledwie kilku stopni ciepła, poustawiali krzesła przed domem, oczekując kolejnych dzieciaków, krzyczących "trick or treat". A tych chodziło po osiedlu mniej niż rok temu. Z powodu huraganu Sandy tysiące ludzi na wschodnim wybrzeżu straciło swój dobytek, a w najlepszym przypadku prąd na kilka dni. W niektórych miejscach Halloween zostało nawet oficjalnie przełożone na sobotę.

Ale ja nie o tym. Trafiła kobieta w sedno. Choć pewnie nie miała na myśli tego, o czym ja pomyślałam. Czy my w Polsce naprawdę musimy wszystko małpować? Wchodzę na portal społecznościowy, a tu oczywiście polscy znajomi, dziwacznie poprzebierani pozują do zdjęć z podświetlonymi dyniami.

– Wy tego nie macie, nie? – zapytała mnie amerykańska znajoma. – Dzieci jeszcze nie zbierają po domach słodyczy, ale obawiam się, że za kilka lat i do tego dojdzie. Wiesz, wszystko prędzej czy później przyjdzie od was. Czekam, kiedy zaczniemy obchodzić Święto Dziękczynienia, 4 lipca i szukać po podwórkach jajek na Wielkanoc – odpowiedziałam jej, a ona wybuchnęła śmiechem.

Od kilku polskich miłośników Halloween usłyszałam, że to lepsze niż tak zwana zamuła nad grobem. Serio? Ta zamuła to nasza tradycja. Ta zamuła to pamięć o naszych zmarłych bliskich. Może zamiast kilku sekund modlitwy powinniśmy ich postraszyć nad pomnikiem dla odmiany? A zamiast zniczy postawić im dynię na cmentarzu? Nie, nie mam nic przeciwko dyniom. Każdy robi, na co ma ochotę. Ale to kopiowanie zaczyna osiągać rozmiary głupoty absurdu. Chcecie robić twarze z warzyw, to róbcie. Chcecie się wymazać keczupem, to się wymażcie. Nie zapominajcie tylko o polskiej tradycji. O tym, że przełom października i listopada to czas refleksji a nie jakiś wygłupów. Ilu z was poszło tego dnia na groby bliskich z czystej potrzeby, a nie dlatego, że wypada?

Za oceanem cmentarze jak były wyludnione, tak są i pierwszego listopada. To nie jest amerykański zwyczaj, to nie jest dzień wolny od pracy. A przecież mieszkańcy USA kochają święta innych narodów. Różnica jest jednak taka, że oni zdają sobie sprawę z tego, że są zlepkiem różnych narodowości. Każdy Amerykanin ma jakieś zagraniczne korzenie. I tak bez względu na pochodzenie, w Stanach celebruje się meksykańskie Cinco de Mayo, irlandzki Dzień św. Patryka czy Chiński Nowy Rok. My mamy swoje tradycje. Swój język. Swój kawał historii. Czyli to, czego nie mają "jankesi". Dlaczego tego nie szanujemy?

Paradoksalnie, im dłużej przebywam za granicą, tym bardziej utożsamiam się i przywiązuję do własnego kraju. Jestem otwarta na inne kultury. Lubię się ich uczyć. Gdybym było inaczej, siedziałabym cały czas nad Wisłą. Tak, też wycięłam dynię. Z taką różnicą, że zrobiłam to w Stanach Zjednoczonych. Mieszkam z Amerykanami i chętnie poznaję ich zwyczaje. Tak samo jak jadłam indyka na Święto Dziękczynienia. Ale nie wydaje mi się, żebym to samo w tym samym czasie robiła w Polsce. Jeśli idę na wycieczkę w góry, to zakładam adidasy i bluzę. Jeśli jadę nad morze, to klapki i bikini. W USA wycinam dynię. W Polsce modlę się za zmarłych.

Na zdjęciu: dynie.


Komentarze do wpisu: Dodaj nowy komentarz

Spencer (2017-05-16 03:55:43),


Everyone loves it when folks get together and share views. Great site, keep it up!

Eldon (2017-05-12 10:06:41),


I'm not sure where you're getting your information, but great topic. I needs to spend some time learning more or understanding more. Thanks for excellent information I was looking for this information for my mission.

Przemek Gajzler (2012-11-02 00:37:30),


Bardzo to ciekawe wszystko, choć uważam, że Polska nieźle się jeszcze przed wszystkim broni (czy też "broni"). Cmentarze pełne kotłującego się tłumu, w Warszawie nawet przepychający ludzie pobili się przed wejściem do nekropolis. Aż tak bardzo mnie jednak nie razi naśladowanie Halloween w kraju nad Wisłą. Póki co ogranicza się do wycinania dyń i czasem, ale jednak chyba jeszcze dość rzadko, przebrań. We współczesnych czasach globalnej wioski kultury muszą się przenikać, a chętnie przejmuje się obyczaje kraju dominującego. Przecież kilkadziesiąt lat temu w Polsce kazano nie mówić Święty Mikołaj, tylko Dziadek Mróz, aby było, jak w jedynie słusznym ZSRR ;) Czerpanie z krajów dominujących to zatem rzecz stała. Tak było i będzie, czy tego chcemy, czy nie.

Monika Adamska (2012-11-01 21:48:32),


Wczoraj wieczorem bedac w gronie znajomych slyszymy dzwonek. Otwieramy wreczajac dzieciakom cukierki. Dzis , caly dzien spedzilam z bliskimi . Moimi obecnie zyjacymi i zmarlymi. Wrocilam jak wiesz niedawno ze stanow. Lubie ich sposob obchodzenia dia 31 listopada. Natomiast nieznosze grobbingu na 1szego listopada w Polsce. Czasami odnosze wrazenie ze jest malo ludzi dumnych z polskich swiat ktore najchetniej skasowaliby z kalendarza. Ja natomiast popieram postawe jaka sama prezentuje - robie to co lubie. Lubie halloween . Lubie odwiedzac groby bliskich , tak lubie , bo moge przypomniec sobie jak wspanialymi byli oni osobami .

Mariusz Michalak (2012-11-01 20:49:39),


Ostatnio karierę robi też określenie "grobbing". Nie rozumiem tych, którzy wszystko muszą "amerykanizować" na siłę. Strasznie mnie irytuje jak ktoś używa tego określenia. Sam cmentarz coraz częściej "bywa modny" i staje się miejscem lansu, niż stanowi miejsce pamięci o naszych bliskich. Cóż, pewnie nie jestem trendy, ale uważam, że minimum rozsądku jeszcze nikomu nie zaszkodziło. A tekst trafiony w dziesiątkę. Pozdrawiam